BullTerrier Serwis

Ogłoszenia

Zaloguj


English French German Italian Portuguese Russian Spanish
Otrzymaliśmy logo NBTC jako wyraz poparcia dla serwisu i promocji zdrowia w rasie.

Bulterier - do wyboru, do koloru.. PDF Drukuj Email
Środa, 29 Październik 2008 23:04
Autor: Elżbieta Chwalibóg

Jock of The Bushveld
Początek naszego wieku wiązał się z kryzysem w hodowli bulteriera. Wydany w 1895 roku zakaz kopiowania uszu spowodował, że wielu miłośników odwróciło się od rasy.t} Znaczną ilość najwyższej klasy egzemplarzy o kopiowanych uszach wyeksportowano, co było stratą dla brytyjskiej hodowli. Leighton pisał w roku 1907, że na dużej wystawie w Nowym Jorku naliczył więcej bulterierów niż na wszystkich angielskich w ciagu roku. W USA do roku 1956, bulteriery miały obcinane uszy. Uszy klapnięte, niesymetryczne, zwinięte na kształt płatka róży, tulipanowate nie były powodem dyskwalifikacji, ale ogromnie szpeciły psa.
W latach 1906-1914 Kennel Club rejestrował rocznie około 300 bulterierów, były to białe, eleganckie psy w typie Hinksa. Kolorowe były odmianą traktowaną na marginesie, mało, kto chciał się nimi zająć. W roku 1907 z pojawieniem się dwóch hodowców nastąpił pewien przełom. W Lancaster działał Garry Tunmer, właściciel kennelu Donkas, a w Londynie Edward (Ted) Arthur Lyon hodując pod przydomkiem Sher. Zamiłowanie Teda do odmiany kolorowej miało swoje początki dwadzieścia lat wcześniej, w Indiach, gdzie jego rodzina trzymała takie psy do polowań na grubego zwierza. Ted uważał, a miał czterdziestoletnie doświadczenie jako hodowca, że białe bulteriery są zdecydowanie słabszego zdrowia. Tunmer zajmował się bulterierami do początku lat dwudziestych a Lyon do końca lat trzydziestych, kiedy to przeniósł swoją sympatię na bulteriery miniaturowe. Mimo swej wieloletniej pracy dla kolorowych psów obaj hodowcy nie zanotowali na swym koncie sukcesów wystawowych. Istniały w tym okresie nieśmiałe próby organizowania wystaw dla tej odmiany, ale zainteresowanie nią było znikome, więcej, ignorowano ją zupełnie aprobując tylko białe bulteriery. W latach wojny 1914 – 1918 mało, kto myślał o hodowli psów, nieomal zaniechano organizacji wystaw. W roku 1918, w rejestrach Kennel Clubu przybyło 61 bulterierów.
 W roku 1919 na pierwszej powojennej wystawie miało miejsce sensacyjne zwycięswto i certyfikat (CC) dla kolorowego bulteriera Bing Boy.  
Bing Boy
Jego rodzicami byli biały champion Oaksford Gladiator ( Lord ) i pręgowana suka w typie staffordshire bulteriera Stoat. Jej rodowód nie był w pełni udokumentowany. Sędzia, który ściągnął na siebie gromy, tylko autorytet i pozycja w kynologii, jaką miał hrabia W.K.Hollender, pozwoliła mu przetrwać nawałnicę protestów i odwołań wysyłanych do Kennel Clubu. Wkrótce Bing Boy uzyskał kolejny certyfikat, ale trzeciego nikt nie odważył się mu przyznać. Mimo, że używano go jako reproduktora, jego potomstwo niczym się nie zaznaczyło. Po tym skandalu wystawowym trzeba było czekać dziesięć lat na następny sukces kolorowego psa.
Poważnym problemem dla hodowców białych bulterierów była głuchota, traktowano ją jako wadę dyskwalifikacyjną. Członkowie Klubu Bulteriera podpisywali „Deklarację Honoru”, że nie sprzedadzą głuchego szczenięcia, ale jak to w życiu bywa, jedni zapewniali, że pies tylko niedosłyszy, inni, że ogłuchł w trakcie wzrostu u nabywcy. W każdym razie, dziesięć procent populacji białych psów było obciążonych tą dziedziczną wadą. W efekcie pokrzyżowania czysto białych linii z kolorowymi, problem głuchoty stał się marginalny i defekt ten trafiał się u jednego procenta szczeniąt. Była to woda na młyn dla tych, którzy promowali psy kolorowe, za ich sprawą poprawił się u białych kolor oka, pigmentacja nosa, warg i powiek a także zmniejszyła ilość alergii skórnych. Dziś od czasu do czasu słyszymy o głuchych szczeniętach, istnieją hodowcy, którzy wolą zmowę milczenia ukrywając takie przypadki.
W okresie mędzywojnia, choć coraz więcej hodowców sięgało po psy kolorowe, powszechnie uważano, że mieszanie ich z białymi spowoduje zagładę rasy, a czysto białe, które selekcjonowano od ponad siedemdziesięciu lat staną się łaciate i w ogóle zaginą. Nie wiedziano, że bez względu na rase u tzw. Skarajnie łaciatych pigmentacja ograniczona jest do niewielkich pozostałości, a biały bulterier jest według prawideł genetyki psem kolorowym. Powiada się, że: „biały bulterier to pies kolorowy w białym ubraniu”. Nie jest on w żadnym wypadku albinosem, ma ciemne oczy, czarny nos, pigmentowane w mniejszym lub większym stopniu wargi i powieki. Plamy pigmentacyjne wystąpują tam, gdzie u wszystkich skrajnie łaciatych są ostatnie znamiona, mianowicie na uszach, wokół oczu i rzadziej u nasady ogona. Z tych pozostałości można wywnioskować, jaką maść posiadałby nasz bulterier, gdyby nie zaistniał czynnik zakłócający: czarną, rudą czy pręgowaną. Te kolorowe kępki są nieraz tak małe, że dociekliwy hodowca dla rozróżnienia maści musi wziąć do ręki szkło powiększające.
Kiedy po parze kolorowych psów rodził się biały, spotykało się to z niedowierzaniem i uważano go za nieczystej rasy. W roku 1931 Kennel Club przystał na utworzenie tzw. „Białej Księgi”. Każdy hodowca zobowiązał się zaznaczyć w rodowodzie swych szczeniąt, ze użyto kolorowego przodka. Do „Białej Księgi” były wpisywane tylko te psy, które co najmniej od czterech pokoleń miały wszystkich przodków białego umaszczenia. Na zebraniu Klubu Bulteriera 1 grudnia 1936 roku ustalono, że pies, który ma choć jednego z przodków kolorowych nie może otrzymać tytułu zwycięzcy klubu. Obawa przed rozprzestrzenianiem się kolorowej epidemii prowadziła do absurdu.
Ta polityka, którą każdy dzisiejszy genetyk uzna za błędną, pomogła wyrównać klasę obu odmian. Roztropni hodowcy kolorowych używali psów majznakomitszych, nai patrząc na to, czy są z czysto białych czy kolorowych linii, lub są białe pochodząc po kolorowych rodzicach. Brali do hodowli wszystko to, co było najlepsze. Zacietrzewieni w swoim uporze zwolennicy czystości białej odmiany, ograniczali coraz bardziej swoją bazę hodowlaną i zaczynali odstawać poziomem. Spory ustały dopiero w latach pięćdziesiątych, a nieszczęsna „Biała Księga” umarła śmiercią naturalną.
T.W.Hogarth w swej ksiązce „The Bull Terrier” ( Manchester 1930 ) pierwszy napisał o zasadach hodowli kolorowych bulterierów i prawach dziedziczenia umaszczeń. Stwierdził, że:
-biali rodzice dają tylko białe szczenięta
-hodowcy nie powinni bać się uzywać do rozrodu białych psów po kolorowych rodzicach. Szczenięta po nich będą tylko białe
-aby otrzymać kolorowe szczenięta, jeden z rodziców musi być kolorowy
-by urodziły się pręgowane szczenięta, trzeba, by jedno z rodziców było pręgowane, lub niosło gen pręgowatości.
Te stare zasady do dzisiaj nie straciły nic na aktualności, przyszłość pokazała jak wiele dobrego dla rasy przyniosły psy kolorowe. Z drugiej strony, trzeba też zrozumieć rezerwę i niechęć hodowców klasycznego, białego bulteriera do tych mieszanek. Kolorowe psy nie miały ustalonego eksterieru, jak to się mówi, były od sasa do lasa. Wiele z nich użyto do utworzenia kolejnej z brytyjskich bullopodobnych ras: staffordshire bulteriera. Historia bliskich kuzynów bulteriera, stafików, jest całkiem młoda, trzymano je niegdyś do walk psów, później jako szczurołapy a następnie jako miłe zwierzaki domowe. O rodowody ich wcale nie zabiegano, śmieszny, niezgrabny piesek miał tak uroczy charakter, że mało, kto myślał, ze należy go upiększać i prowadzać na wystawy. Dopiero w roku 1935 Kennel Club wstępnie uznał rasę, dając jej hodowcom cztery lata by w pełni utrwalili jej eksterier. W tym pierwszym roku oficjalnego istnienia stafików, Kennel Club miał ich w rejestrze zaledwie 174. Piszę o stafikach dlatego, że doczytałam się w książce G.Audisio di Somma ( Les Terriers-Paris, 1991, Editions de Vecchi), że w roku 1930 po żywych sporach wybrano siedem psów do utworzenia linii kolorowych bulterierów. Spośród nich sześć było staffordshire bulterierami a jeden czarny, podpalany dziwnego wyglądu. Jego ojciec był manchester terierem a matka była buldogiem. Ten czarny, podpalany przodek odegrał znamienną rolę w w hodowli bulterierów kolorowych, bowiem takiego umaszczenia właściwego dla manchestera nie spotykamy ani u stafików, ani u buldogów.
Ciekawostką zza „wielkiej wody” była hodowla kapitana Ch.K.Basseta, który specjalizował się w tworzeniu odmiany czysto czarnych bulterierów. Kapitan Basset rozpoczął je hodować w roku 1930, pierwsze jego psy pochodziły od niejakiego Franka Henry z Marietty w Ohio, który trzymał czarne, używane do walk pitbulteriery. Czarne bulteriery Basseta miały podobno bardzo dobry eksterier, na ringach europejskich nigdy się nie pojawiły, a wkrótce zniknęły także z ringów amerykańskich. Amerykanie długie lata złym okiem patrzyli na mieszanie białych i kolorowych psów, konsekwentnie prowadzili odrębne linie, co widać na ringach wystawowych, na których osobno oceniają te odmiany. Drastycznie spadł eksport brytyjskich bulterierów do USA, niektórzy żartowali, że spowodowane to było uprzedzeniami rasowymi wobec ciemnoskórych.
Wróćmy teraz do słynnych psów brytyjskich i do hodowców, pionierów odmiany kolorowej. Po sukcesie Bing Boya w roku 1919 nastąpiło dziesięć lat chudych i wydawać by się mogło, ze zwolennicy białych nie wpuszczą w swoje szeregi kolorowych mieszańców. 
Llady Winifred 1931
W roku 1927 urodziła się pręgowana Lady Winifred. Jej ojcem był biao umaszczony Typical Jim, a matką pręgowana Princess Ida. Hodowczynią Lady była W.Dockeril, która jeszcze do 1925 roku trzymała znane buldogi. Lady Winifred została nie tylko pierwszą kolorowa championką, ale zdobyła CC na Crufcie w 1931.
Violet Marion Ellis ( hodowla Little ) była właścicielką pięknej suki Hunting Blondi, która łatwo zdobyła dwa certyfikaty (CC) i niespodziewanie zeszła z tego świata. Pierwszym kolorowym samcem, który zdobył championat był Bokos Brock, własność pani Ayris. Pierwszy z certyfikatów przyznał mu Carleton Hinks, wnuk legendarnego hodowcy z Birmingham. Syn Brocka, urodziwy Wickselme Brock Double bardzo przypominał słynnego ojcxa, nie udało mu się jednak zdobyć championatu.
Ch. Romany Rhineston...
W roku 1928 zapisała się do Klubu młodziutka hodowczyni „D” Montague-Johnstone, przez przyjaciół zswna Di. Pierwsze kolorowe bulteriery zobaczyła na wystawie w rękach pani Ellis, co zachęciło ją do zakupu u Teda Lyon podobnego, o nazwie Sher Fustian. Dziesięć lat później wzbudziła sensację wystawiając swojego Rhinestone, który szybko uzyskał championat i rozsławił kennel Romany. Niektórzy pisali, ze champion Romany Rhinestone jest najpiękniejszym bulterierem, jaki się kiedykolwiek urodził, miał doskonałą głowę, świetny front i krótki grzbiet. Pochodził po kolorowym pół rodzeństwie: Romany Red Rufus i Romany Retrospect, sam był rudy z niewielkimi białymi znaczeniami. Łatwo zdobył championat i CC na Crufcie w 1939 roku. W roku następnym panna Johnstone wystawiła jego pręgowanego syna, Romany Roman, on też szybko uzyskał championat, tak jak i piękna suka Romany Railstone Lady. Wraz z partnerką Margaret Williams pani Johnstone blisko przez czterdzieści lat prowadziły kennel Romany, w którym urodziło się kiloro zwyciezców Crufta i wiele championów znanych na całym świecie.
Wymienię jeszcze hodowców, którzy mieli znamienny wpływ na rozwój kolorowychbulterierów. W latach trzydziestych byli to:
-Panna K.E.Alexander i Ryder Hoggard (Night Riders)
-Richard Glyn, który miał duży wpływ na rozwój hodowli niemieckiej i holenderskiej
-Panna Adlam (Velhurst), Bob Sievier i E.N.Holland
Długie lata trzeba było oczekiwać na na pierwszego championa o umaszczeniu trzykolorowym.
Ch. Burundi Black 19...
 Dopiero w roku 1985 tytuł ten zdobył Burundi Black, a rok później zdobył CC na Crufcie. Nie obrobnił się przed kolrowymi uważany za papieża rasy Raymond Oppenheimer, zdeklarowany miłośnik białych. Na Crufcie 1963 CC zdobył jego pręgowany samiec Champion Agate’s Recard of Ormandy.
Proporcje miedzy psami białymi i kolorowymi na przestrzeni lat ewoluują, jeszcze w siedemdziesiątych białe stanowiły 65% populacji, w osiemdziesiatych pozostało ich 20%. Przy pełnej akceptacji dla pokupnych kolorowych, nie można jednak hodować pod publiczność, niektórzy zaczęli się obawiać, ze ten trend może stać się groźny dla przyszłosci rasy i teraz rarytasem będzie biały egzemplarz.
Szczęśliwie w latach dziewięćdziesiątych znowu nastąpiła zmiana i można powiedzieć, że po ringach biega po 50% białych i kolorowych. Doświadzczeni hodowcy wiedzą, jak cenna jest równowaga, jak potrzebne jest korzystanie z puli genowej obu odmian, choćby dodawanie co trzy czy cztery pokolenia do białych kolorowego bultereriera.
Ch. Romany River Pir...
Siadając do tego pisania zabrałam się za przegladanie książek, które jeszcze w latach siedemdziesiątych przywoziłam z moich wypraw na Crufta i tu naszła mnie pewna refleksja, te cudowne, jak wtedy wydawało mi się, championy, o niedoścignionym pięknie, na naszych szarych ringach królowały bowiem wówczas bulteriery z NRD i Czechosłowacji, otóż te cudowne, brytyjskie championy dzisiaj wydają mi się zupełną przeszłoscią. Na nich uczyłam się, jak ma wyglądać nowoczesny bulterier, a dziś dzieli nas od nich epoka. Krzepki pręgus champion Romany River Pirate długie lata był dla mnie ideałem rasy, dziś, gdy przyglądam się jego zdjeciu razi mnie głowa, dodałabym mu dłuższe nogi, głębsze kątowania. To fascynujące oglądać na przestrzeni lat jak zmienia się bulterier, hodowcy nie zatrzymują się, nie spoczywają na laurach, są w pogoni za czymś doskonalszym i dlatego każdy sezon wystawowy witam z nadzieją, że dane mi będzie zobaczyć wspaniałe psy.
 
ABS numer (9) 4 1999