BullTerrier Serwis

Ogłoszenia

Zaloguj


English French German Italian Portuguese Russian Spanish
Otrzymaliśmy logo NBTC jako wyraz poparcia dla serwisu i promocji zdrowia w rasie.

Głowa vs. zgryz PDF Drukuj Email
Niedziela, 09 Listopad 2008 23:36
Autor: Piotr Popowicz
O uzębieniu bulteriera napisano już chyba wszystko. Albo prawie wszystko. Nie chce zanudzać czytelników wywodami do czego służą zęby czy jak są zbudowane i gdzie się znajdują. Nie będzie też rysunków jak wygląda zgryz nożycowy lub inny. Prawidłowy zgryz jest tylko jeden i to dokładnie opisany we wzorcu. Chcę raczej napisać o moim poglądzie na ten temat, a myślę, że jest to również pogląd innych hodowców.
Uzyskanie u bulteriera prawidłowego, a więc nożycowego zgryzu bez rezygnowania z pięknej głowy jest sprzecznością samą w sobie. Górna część głowy jest wyłukowana, a więc skrócona, w porównaniu z silną i głęboką żuchwą — przodozgryz więc, idzie jakby w parze z piękną głową.
Rzadko psy o przeciętnej czy wręcz słabej głowie mają przodozgryz. Jest to ryzyko które ponosi hodowca, ale tylko ten który ma marzenia. Szczególnie gdy pies ma również wspaniałą głowę. 
Bardzo podobnie jest ze zgryzem cęgowym, choć najczęściej jest on tylko fazą przejściową do przodozgryzu (często faza ta może trwać nawet 3-4 lata).
Obecnie rzadko spotyka się u bulteriera tyłozgryz, ale na początku lat 90tych gdy zrodziło się moje uczucie do tej wspaniałej rasy, wada ta była dość częsta i w przeciwieństwie do przodozgyzu, towarzyszyła jej mierna, co najwyżej przeciętna głową. I najczęściej występowała przy bardzo słabej, jakb niedorozwiniętej żuchwie. 
Warto jeszcze zaznaczyć że przy zgryzie prawidłowym często występuje wąskie osadzenie kłów w żuchwie. Nieraz wręcz wbijają się w podniebienie i dobrze, że w ostatniej aktualizacji wzorca bulteriera dokładnym opisem zgryzu dano pełną jasność na ten temat.
Mi osobiście bardziej podobają mi się psy z piękną głową i nawet małą „szufladką”, niż z głową jak z czasów powstawania rasy.
Myślę, że większość z nas buszując po sieci lub studiując rodowody, zauważyła jak niewiele jest championów w ojczyźnie rasy. Zawsze zastanawiało mnie to (owszem gdy widzimy psa na stronie internetowej czy fotografii to widzimy go „martwego”, nie widzimy ruchu, dynamiki) dlaczego mimo, że są to psy piękne nie są one championami? I to zarówno psy jak i suki. Gdzie tkwi więc tajemnica? Nie mam pewności, ale sądzę, że właśnie w zębach. Większość z nich ma żuchwy jak łosoś idący na tarło. A jednak mimo tego jakże często te psy są używane w hodowli i to nie tylko przez właściciela psa.
Często taki „niechampion” występuje w rodowodach dziesiątków psów. Trzeba jednak pamiętać, że zawsze jest to pies bezbłędny pod każdym innym względem.
U naszych zachodnich sąsiadów, w czasach gdy bulteriery były jeszcze uznawane za normalne psy, zaczęto na wystawach zwracać szczególną uwagę na jakość uzębienia znacznie niżej oceniając psy z wadliwym zgryzem. I do czego to doprowadziło? W ciągu zaledwie kilku lat niemieckie bulteriery przestały się liczyć w Europie. Tylko dwie hodowle dalej robiły swoje. Znamy je przecież, to Alten Veste i bazująca na niej Joker, z obu wywodzą się Zwycięzcy Świata i Interchampiony.
Rozmawiając z hodowcami, a może przede wszystkim z sędziami w naszym kraju zauważyłem że sprawa uzębienia jest często demonizowana. Na naszych wystawach jakże często przegrywają psy piękne, lepsze pod każdym względem od konkurentów, ale z gorszym zgryzem. Sam odczułem to kilka razy gdy psy w ringu były oceniane przez „sędziego-stomatologa”.
Jakże często hodowcy nie decydują się kryć wspaniałym psem bo ma nieprawidłowy zgryz i kryją psami gorszymi pod wieloma innymi względami, ale za to o lepszych zębach.
Często spotykanym argumentem jest to, że psowate to drapieżniki i muszą mieć odpowiednie uzębienie znaczy mocne, zdrowe i… nożycowe. Cóż, jest kilka ras gdzie pożądany typ uzębienia to przodozgryz min. u bulldoga, przodka naszych bulterierów. I choć minęło już wiele lat od momentu gdy użyto ówczesnego bulldoga, to jednak ta mocna żuchwa pochodzi od niego właśnie, a więc i skłonności do przodozgryzu pozostały.
Oczywiście nie chcę tu gloryfikować wad. Koń jaki jest każdy widzi tyle, że każdy widzi inaczej. Celem moim jest jedynie zwrócenie uwagi, że zgryz nie jest najważniejszą cechą bulteriera.
To chyba dlatego postanowiłem opisać tu moje przemyślenia i obserwacje. Żeby nie wylewać dziecka z kąpielą. Żeby uzębienie nie było jedynym albo najważniejszym kryterium oceny bulteriera. Żeby patrzeć na całość jak zaleca wzorzec, by każdą niedoskonałość oceniać wg stopnia jej nasilenia. A pokusa przyjmowania zgryzu jako głównego kryterium jest duża, bo nie trzeba być wybitnym znawcą rasy by podnieść fafle i wydać werdykt.
I jeszcze jedna uwaga na zakończenie. Modne ostatnio stały się aparaty korygujące zgryz u psów. Niekoniecznie akurat u bulterierów. Myślę, że zdolny protetyk bez większych kłopotów wykonałby taki aparat. Tylko tutaj już chyba etyka hodowcy ma cos do powiedzenia. Jest to ingerencja — ale z drugiej strony czyż nie jest nią klejenie czy bandażowanie uszu? Z punktu etycznego różnica chyba niewielka …
Temat pozostawiam otwarty i zapraszam do dyskusji.
 
Piotr Popowicz Hodowla Buteo - www.buteo.pl